Herbata Oolong – Co warto wiedzieć?

Opinie na temat herbaty oolong (wulong), z którymi się spotykam są bardzo różne. Pomijam od razu grupę osób, które piją tego typu herbaty. Dużo ciekawsze wydają mi się zdania osób, które pamiętają je z czasów, gdy w Polsce panował socjalizm. Wielokrotnie słyszałem, że był to susz słabej jakości, ale jeden z niewielu, który można było wtedy dostać. Z drugiej strony barykady są ludzie, którzy o wulongach nigdy nie słyszeli. Jest to zatem świetna okazja, żeby spotkać się przy czarce i zaparzyć tę średnio-oksydowaną herbatę. Dla mnie – jest to zdecydowanie ulubiony rodzaj herbaty, który należy do najbardziej zróżnicowanych pod względem smaku. Już sam jego proces produkcji, sprawia, że nie da się wulonga zamknąć w żadne ramy, bowiem stopień oksydacji liści zaczyna się już od ok. 10% i sięga nawet 80%. Dlatego o niektórych wulongach mówi się czerwony, bądź zielony, co pozwala usytuować tę herbatę bliżej zielonej bądź czerwonej (czarnej).

Pochodzenie herbaty oolong

Południowo-wschodnie Chiny, również w przypadku wulongów wiodą prym, gdyż pierwotnie to Fujian był prowincją, gdzie rozpoczęto produkcję tej herbaty. Początki herbat średnio-oksydowanych, datuje się na czasy po Dynastii Ming, jednak trudno jest jednoznacznie określić konkretną datę, ponieważ niektóre źródła podają, że była ona najbardziej popularną herbatą już za czasów Dynastii Song. Podawano ją w hołdzie panującemu cesarzowi w formie ciastek. Gdy sprasowana herbata na cesarskim dworze wyszła z mody, zaczęto ją produkować jako herbatę sypaną. Rozkwit popularności herbaty oolong, zawdzięcza brytyjskiemu ambasadorowi, który w XIX wieku, podarował królowej Wielkiej Brytanii tę herbatę w prezencie. Siłą rzeczy sprawiło to, że szybko rozprzestrzenił się po całej Europie.

Przy okazji tematu pochodzenia wulongów, nie sposób nie wspomnieć o Tajwanie, który w chwili obecnej jest jednym z producentów dostarczających na rynek najlepsze herbaty tego rodzaju. Na początku XIX wieku chiński kupiec, chcąc sprawdzić jak herbata przyjmie się na wyspie, zabrał ze sobą jej sadzonki. Tajwan okazał się miejscem o idealnych wręcz warunkach klimatycznych dla rozwoju Camellii Sinensis, co przełożyło się również na późniejszy sukces między innymi tajwańskich ulungów. Co prawda, przez pół wieku herbata była uprawiana na Tajwanie, później – transportowana drogą morską, a następnie produkowana w Chinach w prowincji Fujian. Zmiany nastąpiły w 1868 roku, kiedy to niejaki John Dodd uznał, że herbatę lepiej będzie produkować od razu na miejscu. Zatrudnił więc mistrzów produkcji herbaty z Chin, by wdrożyli wypracowane przez nich procesy produkcyjne na Tajwanie. Dzięki temu posunięciu, w następnym roku Dodd sprzedał z ogromnym sukcesem, około 127 ton herbaty wulong do Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Suche liście herbaty oolong na drewnianej podstawce z morzem bałtyckim w tle

Proces produkcji oolongów

Ulung produkowany jest z nieco większych i starszych liści niż w przypadku herbat zielonych bądź białych. Nie oznacza to jednak, że jest to herbata słabej jakości. Po prostu, delikatne młode listki nie przetrwałyby procesu rolowania, bądź zwijania. Stąd też młode liście zazwyczaj nie są stosowane podczas obróbki. Wulongi są bardzo różnorodne, dlatego w zależności od produktu końcowego jaki producent chce otrzymać, musi zastosować inny proces przetwarzania liści. Oloongi o niskim stopniu utleniania, zbliżone są do herbat zielonych, wymagają więc innych czynności niż herbaty, którym bliżej jest do herbat czarnych. Jeśli jednak przyjmiemy, że oolong to herbata średnio-oksydowana – będziemy mogli dokonać uogólnienia. W tym przypadku proces przebiega według następującego schematu:

  • więdnięcie
  • rolowanie
  • oksydacja
  • podgrzewanie
  • suszenie

Elementem bardzo istotnym przy produkcji herbaty oolong jest jej rolowanie. Skręcenie liści jest wyjątkowo charakterystyczne, przez co przy wielu jego odmianach możemy już na pierwszy rzut oka stwierdzić, iż jest to właśnie ta herbata . Nie jest to jednak wyznacznik, którego należy kurczowo się trzymać, gdyż niektóre wulongi (np. Dancong) nie są zwinięte w typowy dla tych herbat sposób – bardziej przypominają czerwone (czarne), co może wielu wprowadzać w błąd.

Smak herbaty wulong

Mniej oksydowane, zielone herbaty oolong charakteryzują się smakiem zbliżonym do herbat zielonych, a więc będziemy mogli wśród całej gamy smaków wyczuć między innymi nuty trawiaste, charakterystyczne dla tego koloru. W innych herbatach dominują zaś kwiaty, orzechy czy coś przypominającego prażenie. Czasami wyczujemy również owoce, dlatego bardzo trudno jest określić jednorodny profil smakowy tych herbat. Inaczej od oolongów z gór Wuyi będą smakować wulongi tajwańskie, a całkowicie różnić się będą herbaty nisko-oskydowane od średnio-oksydowanych, nie wspominając o przeciwległym biegunie, czyli tych zbliżonych do herbat czerwonych. Zdecydowanie, jest więc w czym wybierać.Herbata oolong podczas parzenia na nadmorskiej plaży

Jak parzyć oolonga?

Nie jest to skomplikowana czynność, gdyż są to herbaty, które powinny być przygotowywane w wyższych temperaturach niż herbaty zielone, co utrudnia nam popsucie naparu. Trzymanie się kilku podstawowych zasad powinno zmniejszyć to ryzyko niemalże do zera. Kluczową zasadą jest oczywiście stopień oksydacji – im oolong jest mniej oksydowany, tym niższej temperatury należy użyć do jej zaparzenia. Zupełnie odwrotnie jest w przypadku herbat oksydowanych w wyższym stopniu. Reguły są proste, zatem przygotowywanie wulongów nie powinno nam sprawić większych kłopotów.

Parzenie herbaty oolong w stylu zachodnim

Będąc całkowicie szczerym – osobiście jest to styl, którego unikam podczas zaparzania wulongów. Dlaczego? Gdyż herbaty średnio oksydowane uwielbiam za ich różnorodność, a trzymanie liści zbyt długo w ciepłej wodzie zwyczajnie „spłaszcza” herbatę. Koloryt oolonga znika i nie możemy poczuć jego wyjątkowości z każdym kolejnym parzeniem. Styl ten polecam tylko po to, aby przekonać się, że nie warto parzyć herbaty w ten sposób ;-).

  • Ilość suszu: 2-3 g;
  • Ilość wody: ok. 250 ml;
  • czas parzenia: 2-3 minuty;
  • temperatura wody: 85-90 st. C;
  • ilość parzeń: 2.

Parzenie oolonga klasycznie – styl wschodni

Parzenie herbaty oolong w stylu wschodnim daje mi zawsze niesłychanie dużo frajdy. Każdy kolejny napar pozwala odkryć w herbacie coś nowego. Dzięki niewielkiej ilości wody i krótkim parzeniom 5-8 gramów suszu uzyskujemy najlepsze efekty nie tylko w przypadku herbat średnio oksydowanych. Niemalże każda herbata parzona w tym stylu będzie wyjątkowa. Jeśli zdecydujemy się na tę metodę przygotowywania herbaty – pamiętajmy, że zasady parzenia, kolejność wykonywanych czynności, klimat i atmosfera spotkania są niezwykle ważne.

  • Ilość suszu: 5-8 g;
  • Ilość wody: ok. 120-200 ml;
  • czas parzenia: 10-30 sekund;
  • temperatura wody: 85-90 st. C;
  • ilość parzeń: 4-6.

Styl „na oko” – oolong na wolno

To nic innego jak trzymanie się podstawowych zasad parzenia herbaty, ale bez termometru i stopera w ręce. Ta dowolność daje mi poczucie swobody i sprawia, że skupiam się tylko i wyłącznie na przyjemności z picia, bez patrzenia na „etykietę herbacianą”.

  • Ilość suszu: około 5 g
  • Ilość wody: ok. 120-200 ml;
  • czas parzenia: 10-30 sekund
  • temperatura wody: 85-90 st. C
  • ilość parzeń: 4-6

Rozwinięte liście herbaty oolong po zaparzeniu ułożone obok siebie na pniu drzewa

Właściwości herbaty oolong

Herbaty w ogólnym ujęciu znane są ze swoich właściwości mających pozytywny wpływ na nasz organizm. Nie inaczej wygląda to w przypadku tych herbat, czyli średnio-oksydowanej. Oprócz podstawowych właściwości takich jak wspomaganie układu krwionośnego, duża zawartość antyoksydantów i witamin, czy wspieranie układu immunologicznego człowieka, herbaty typu oolong znane są między innymi z:

  • pozytywnego wpływu na skórę, zęby i kości człowieka;
  • redukcji stresu;
  • regulowania poziomu cukru we krwi;
  • regulowania flory bakteryjnej w jelicie grubym
  • właściwości wspierających odchudzanie.

Podsumowanie

Osobiście bardzo serdecznie zachęcam do spróbowania herbaty oolong – jeśli nie miało się wcześniej z nią styczności. Sympatyków przekonywać nie muszę, ale zapewne przyznają mi rację, że wulongi są warte poznawania. Choćby z tego powodu, że wiele wybaczają, a dla amatorów, są świetną bramą otwierającą człowieka na świat nowych smaków i aromatów. Nie pozostaje mi zatem nic innego jak zaprosić do zaparzenia 🙂

Navigate